Młodego podróżnika rozkminy

It is about love and happiness.

Bardzo, bardzo ważne i trochę frustracji.

Witajcie!

Dzisiaj chciałbym poruszyć niesamowicie ważną kwestię. Jest ona tak niesamowicie ważna, że postanowiłem bardzo się tym przejąć. Nie przejmujcie się tym, że moje słowa mogą nieść dużo emocji. To dlatego, że to jest tak ważne dla Nas teraz. Zwłaszcza, kiedy zmiany na Naszej planecie zaczynają zachodzić coraz intensywniej. Napływ ludności z terenów Bliskiego Wschodu może być dla Nas fantastycznym wydarzeniem i niesamowitym kopniakiem do własnego rozwoju. Dzięki temu łatwiej Nam będzie osiągać kolejne etapy poszerzania własnej perspektywy. I mówię tu o bardzo szerokim znaczeniu słowa własnej – mianowicie własnej jako całej ludzkości. Jedni z Nas potrzebują zmierzyć się z różnymi przekonaniami, strachem, lękiem, obawami przed innymi ludźmi (hiper ważne!), a inni potrzebują znaleźć się na terenie, gdzie będą mogli złapać nieco dystansu od agresywnej religii, agresywnej polityki i innych takich akcji; może to im pomóc w rozpoznaniu własnej, prawdziwej, pozytywnej duchowości i przystąpieniu razem z Nami do szerzenia piękna na Ziemi. Super, hiper ważne – to wejście na duchową ścieżkę.

IMG_1395Co to w ogóle znaczy? Znaczeń może być mnóstwo i tak naprawdę jest ich mnóstwo. Dla każdego jest to coś innego, coś wyjątkowego i niepowtarzalnego. To może być pierwszy moment – świadomego rozpoznania, że jesteś niepowtarzalną i całkowicie wyjątkową istotą i świetnie się z tym czujesz. Rozpoznajesz swoją prawdziwą naturę i rozkoszujesz się tym uczuciem. Może to być jedynie przebłysk, jednak najprawdopodobniej zapadnie on w Twojej pamięci i gdzieś tam w głębi siebie będziesz już wiedzieć, że oprócz tego, że jesteś zwyczajnym pracownikiem firmy reklamowej, jesteś również przepięknym cudem wszechświata. Takie doświadczenie jest niesamowitym skokiem kwantowym Naszej energii. Możemy w różny sposób zareagować. Mogą być potrzebne słodycze, alkohol i inne specyfiki. Może to trwać długo, ale doświadczenie pozostanie. Kiedy poznasz się na swojej prawdziwej naturze, na swojej wyjątkowości, nie będzie Tobie tak lekko egzystować w sztucznie stworzonym świecie, w podrzędnej roli. Zacznie się dziać, zaczniesz przyciągać, zaczniesz zauważać, zaczniesz sobie uświadamiać o co w tym wszystkim chodzi i dlaczego jest tak jak jest. To jest już duchowa ścieżka i można ją interpretować na wiele różnych sposobów.

Na duchowej ścieżce jesteśmy zawsze, bo zawsze jesteśmy duchowymi istotami, ale ważne jest to, by być świadomie na tej ścieżce. Bardzo ważne jest to, że przekonania tworzą rzeczywistość, że jeżeli głęboko wierzysz, że pieniądze możesz zdobyć jedynie poprzez ciężką harówę to nawet jak przyjdzie okazja zrobienia czegoś lekkiego za duży hajs – nie zrobisz tego, bo nie wierzysz w takie rzeczy, uznasz to za szaleństwo. Na duchowej ścieżce czujesz kontakt z Ziemią, ze sprawami bytowymi i jednocześnie masz poczucie ogromnej niefizycznej mocy, która przez Ciebie przepływa i utwierdza Ciebie w tym całym doświadczeniu.

IMG_1174

Ja szczerze zachęcam do refleksji nad własnym życiem. Wiem, że łapię się tematów bardzo głębokich, które nie istnieją w przestrzeni publicznej, ale uważam, że to jedyna droga. Uważam również, że nie mamy przed sobą nic do ukrycia, wszyscy jesteśmy ludźmi i należy zdawać sobie z tego sprawę. Potrzebujemy wielkiego zjednoczenia na Naszej planecie. Potrzebujemy, żeby w Naszych interakcjach przeważały pozytywne odczucia. Otwórzmy Nasze serca, rozmawiajmy o tym co się dzieje naprawdę. Nie potrzebujemy już tworzysz szopek, bo dokładnie wiemy, że to i tak nie jest prawda. Owszem to jest trudne, ale zróbmy to i żyjmy już sobie szczęśliwie, bo takiego udręczenia, jakiego my sobie narobiliśmy, nie ma nigdzie. Otwórzmy się, bo stare czasy już dawno minęły i szkoda nawet paznokcia w tym pomoczyć. Bądźmy zainteresowani pozytywną stroną wszystkiego. Odkryliśmy już – nienawiść Nam nie służy. Podoświadczajmy sobie jej jeszcze trochę, ale tylko po to by uświadomić sobie leżące pod nią przyczyny. I koniec, ona zniknie. Ja tak piszę, bo ja już mam do dziurki w nosie głupiego gadania i głupiego działania. To nie jest aż tak trudne. Wystarczy stawiać sobie bardzo proste pytania: jak się czuję naprawdę? Czego chcę naprawdę? Co lubię naprawdę? Kim naprawdę jestem?

Kocham. Wasz mądrala, pa.

IMG_1177

Advertisements

Cała ta szopka z uchodźcami, uciekinierami i innymi cyganami

Słuchajcie co do imigrantów to wg mnie sprawa jest rozdmuchana bez sensu. Wiadomo, że nasz stary premier jest w Unii na stanowisku i musi się słuchać. Tam jest wszystko ustalane za kulisami, a to co jest pokazywane w mediach to tylko to, co mamy widzieć. W żadnym wypadku to nie jest prawda, to jedna wielka manipulacja i jedna wielka ściema.

A patrząc tak z normalnego punktu widzenia to według mnie niech sobie wpadają ludzie, jak mają ochotę. Warunki są proste. Przestrzegasz prawa, ogarniasz się w społeczeństwie itd. Jak przyjedziesz i nie masz gdzie się zahaczyć no to jesteś normalnym bezdomnym. Są różne przytułki, ośrodki, można tam pójść po pomoc na początek. Zawsze znajdzie się miejsce, gdzie można się umyć, przekimać, kupić jakieś ciuchy za grosze w lumpie. Dalej zaczynasz szukać pracy.

IMG_1180

Pracy jest naprawdę, jak ktoś chce dostać robotę obojętnie jaką, byle się z hardkorowej sytuacji wygrzebać, to znajdzie. Pójdzie, pozapierdziela, coś zarobi. Wtedy można zacząć myśleć o wynajęciu czegoś, jakiegoś mieszkanka, pokoju. I zacząć sobie żyć. Po kolei. Jak uciekasz od siebie i trafiasz w nowe miejsce to sobie trzeba radzić. Tak jak wszyscy tutaj sobie jakoś radzą, a jak człowiek jest w porządku to i inni będą w porządku dla niego.

Ale jak się napatoczy banda wariatów, obładowanych sprzętem i wpadają i mają być zapraszani, przyjmowani jak królowie, mieszkania, utrzymanie wszystko gratis. Za samo bycie uciekinierem. To to jest gruba przesada. I nie jest to warte żadnych dumnych stwierdzeń o tym jaki to nasz kraj jest zamożny. O dupę otłuc to wszystko. To nie są żadni uciekinierzy. I nie dajmy się zwieść jakimś chłopczykiem, który utonął. Nie bądźmy frajerami. Możemy pomóc się zaaklimatyzować komuś, kto uciekł i chce sobie od nowa ogarnąć życie, uczciwy człowiek. Możemy im pomóc, bo wiadomo jak to bywa, ale nie bądźmy frajerami. Nie ma co się popisywać i w dupę włazić nie wiadomo komu. Na szrot z tymi wszystkimi ‘politykami’, którzy z Nas robią frajerów. Niedługo wybory, wiecie co macie robić. Tyle w temacie, prosto.

Bądźmy prawdziwi.

I wtedy skończy się cierpienie. Pozostaniesz prawdziwym sobą. Nie będziesz czuć oporu i dysonansu. Ogólnie, prawdziwy to ten Ty, który się śmieje, jest zadowolony, robi sobie coś i się cieszy, nie czuje przymusu, ani potrzeby rywalizacji i udowodnienia czegoś sobie lub zwłaszcza tak zwanemu komuś. To ten, który żyje i się nie przejmuje. Jestem pewny, że każdy z Nas wie, który to ten prawdziwy, ale może nie daliśmy mu wystarczająco dużo szans by się ugruntował, utrwalił i rozwinął. Miał jedynie swoje przebłyski. Tak zwana szara rzeczywistość pewnie lubi go przytłaczać i wtedy łatwiej Nam wejść w sztucznego siebie, który udaje. Udaje, że wszystko jest ok. Udaje, że daje sobie świetnie radę. Udaje, że to jest to, czego chce od życia. Udaje i czuje potrzebę, żeby udawać najlepiej ze wszystkich. Tutaj jestem jeszcze bardziej przekonany, że wiecie, który to gościu (wybaczcie formę męską; drogie Panie to oczywiście również pasuje do Was). Hehe, te wszystkie maski. Lubicie je naprawdę? Czy nie byłoby lepiej, gdybyśmy zaczęli się chwalić swoją prawdziwością? Tylko jak zacząć? Najlepiej wszyscy na raz. Nie będzie wiochy, że ten już odpuścił szopkę, stał się prawdziwy, a inni zostali i kręcą z niego bekę. Ale wiecie co, to nie ma znaczenia, bo ten prawdziwy jest tak zachwycony życiem, że się nie przejmuje. Oczywiście na początku może i tak być trudno przez cały czas być prawdziwym, bo już Nam się maski utrwaliły, ale weźmy to na spokojnie. Wspierajmy się wzajemnie w Naszej prawdziwości. Prawdziwość, akceptacja, radość, miłość. Potrzeba dużej odwagi, żeby podążać tą drogą. Taką szopkę sobie stworzyliśmy. Najtrudniej w społeczeństwie być po prostu sobą, swobodnym i wolnym. Wymóg robienia szopki jest głupi. Należy to sobie uzmysłowić. To marnotrawstwo energii. Dlatego jesteśmy tak zmęczeni i skołowani. Bądźmy odważni. To się po prostu opłaca, być sobą. I to o wiele bardziej niż tylko finansowo.

Pozdrawiam, służę rozkminą i dobrym słowem.

Wiadomość/ogłoszenie na koniec
Zbieram ekipę świadomych ludzi zainteresowanych prawdziwością, prawdą, rozkminami, ekspresją i impresją.
Oferuję również wsparcie i pomoc w rozwoju duchowym, także jeżeli czujesz, że jest w Tobie coś więcej niż kupa mięcha i pochrzaniony umysł i że to coś może być spoko to daj znać na priv.

Balansowanie między wymiarami.

Na wstępie ustalmy jedną rzecz. Trzeci wymiar i trzecia gęstość to mniej więcej to samo, załóżmy tak. Potem jest czwarty wymiar – którym jest czas. Następnie piąty wymiar i czwarta gęstość. Są one również mniej więcej tym samym.
Balansowanie między wymiarami jest naturalnym etapem transformacji, jaka wydarza się na naszej planecie. Jest to transformacja świadomości. Zaczynamy już odczuwać czwartą gęstość, ale przejście nie następuje natychmiastowo, ponieważ potrzebujemy trochę czasu na adaptację do nowych warunków energetycznych. Innymi słowy, jako wielowymiarowe istoty, doświadczamy transformacji – przejścia z trzeciej do czwartej gęstości. Przejście to, jak wszystko, opiera się na zmianie energii. Energia rośnie, częstotliwość wibracji tej energii wzrasta. I tak, nasze ciała, przekaźniki energii, podejmują pracę na wyższych obrotach. To właśnie się dzieje, na dodatek tak szybko, że doznajemy mnóstwa objawów ubocznych. Nadmierne napięcie, zmęczenie, bezsenność, nadmierna senność, apatia, wszelkiego rodzaju bóle, nagłe biegunki, zapalenia zatok, depresja, przewrażliwienie, stany dezorientacji i tak dalej. To wszystko przez tę transformację.
Dotychczas obracaliśmy się w trzeciej gęstości między pozytywnymi a negatywnymi wydarzeniami, myślami, uczuciami. Narzucaliśmy na siebie mnóstwo ograniczeń, np. głębokich przekonań, że coś jest takie a takie i koniec, że ja jestem taki i taki i inaczej być nie może, tak być musi. Często te ograniczenia wyglądają w ten sposób: niestety tak już jest; takie życie; taki już jestem. To stworzyło wiele blokad w naszych ciałach i te blokady teraz się zwalniają. Tamy pękają, woda zaczyna płynąć. Rozpoznanie nawet jednego nieświadomego przekonania jest ogromnym krokiem naprzód, ogromnym przyzwoleniem na przepływ czystej, boskiej energii. A bywa tak, że w ciągu miesiąca odkrywamy z dziesięć takich przekonań, nagle topimy się w rzece energii i nie wiemy co z tym zrobić. To jest dla Nas trochę zbyt dzikie, łapiemy się znów starych schematów, ale już nie jest tak samo. Wiemy, że tam coś jest i to Nas interesuje. Zaczynamy balansować. Zaczynamy odczuwać zagięcia czasu, czujemy jak Nas niesie prąd naszej świadomości, wydarzają się niesamowite zbiegi okoliczności, kiedy milion czynników składa się akurat w tym miejscu i czasie, kiedy tego potrzebujemy itd.
Słuchajcie, witamy 4. Gęstość. Balansujemy, tańczymy z nią, ona z nami. Wystarczy tylko chcieć i pozwolić by się działo. Trzecia dała Nam biegunowość, abyśmy dobrze mogli skontrastować, co lubimy, a czego na pewno nie. Doświadczamy miłości i żalu po to, by w pełni świadomie wybrać właśnie miłość i to nie dlatego, że jest romantyczna czy dobra, ale dlatego, że miłość jest najwyższą z możliwych energii. Z nią jesteśmy wszechmocni. To miłość jest potęgą wprawiającą w ruch nasz wszechświat. Wybierzmy ją, podkręćmy nasze ciała, przebijajmy wszelkie wewnętrzne blokady i bądźmy tego świadomi (żeby przez przypadek w trakcie transformacji zbytnio nie zwariować i nie narobić bigosu – żart). I radośnie, jako rasa ludzka, ewoluujmy dalej.
PS. Nie jesteśmy sami:)

Żyjemy w fantastycznych czasach.

Witajcie. Mamy bardzo ważne sprawy do rozważenia. Przejdę od razu do rzeczy. Otóż znajdujemy się właśnie w bardzo, ale to bardzo ekscytującym etapie życia na naszej planecie. Dzieje się mnóstwo i sytuacja rozwija się dynamicznie. Na pewno to zauważyliście. Różne skrajne emocje, gonitwy za sukcesami, spektakularne odmiany, rewolucje w sposobach myślenia, odżywiania się, prowadzenia się, wzrastające wskaźniki chorobowości, ukryte prawdy wychodzące na światło dzienne, zanieczyszczenia, alkoholizmy, wojny, ‘jednak-nie-wojny’ itd. Dzieje się od cholery. No i o co w tym wszystkim chodzi? Otóż chodzi o to, że my, jako ludzie żyjący na tej planecie, rozwijamy się. Dobrnęliśmy naprawdę daleko w naszym w naszym rozwoju, ale okazało się, że sami siebie zapędziliśmy w kozi róg. Osadziliśmy się mocno w materialnym świecie, postawiliśmy na 1. miejscu nasz umysł i razem z nim żądze, które się w nim rodzą. I tak zaczęliśmy nazywać naszymi sukcesami rzeczy typu: zwycięstwa we wszelakich konkurencjach, rywalizacjach z innymi, bycie najlepszym, bycie w ogóle naj, posiadanie ogromnych ilości pieniędzy, domów, samochodów itd. Idąc głębiej, zaczęliśmy łaknąć właśnie tak zdefiniowanego sukcesu i uważać go za cel naszego życia. Skracając stworzyliśmy sobie świat bez prawdziwej, nieskończonej, bezwarunkowej miłości, w którym wszyscy tej miłości poszukujemy, zdając sobie z tego sprawę lub nie. Co gorsza poszukujemy jej nie tam gdzie ona tak naprawdę jest. Stąd te samochody, bo bez samochodu nas nikt nie pokocha, a jak nas nikt nie pokocha to będziemy bez miłości w życiu, co będzie największą przegraną, i to będzie wtedy najstraszniejsze, i wtedy nie będzie po co żyć, a wystarczyło załatwić furę.. Natomiast w sytuacji, kiedy już mamy tę furę, i tę chatę, i tę miłość nawet czyjąś to powinno być wszystko ok, a często nie jest. Dlaczego? Bo utknęliśmy w umysłowych labiryntach. Daliśmy się wkręcić po to, żeby zobaczyć jak to jest, bo inaczej byśmy nie wiedzieli, jak cudownie jest naprawdę. Całe szczęście to już koniec. Tak, to koniec tego szaleństwa. Jesteśmy na wylocie z tych klimatów. Niczym się nie przejmujcie. Idziemy dalej. Czwarty wymiar, czyli poruszający się w czasie trójwymiar, możemy wspólnie pozostawić za sobą. Wchodzimy w piąty wymiar! I to dlatego takie rzeźnie się wydarzają, bo sprzątamy bajzel, który narobiliśmy. Otwieramy ukryte schowki napchane rzeczami i te rzeczy się wysypują i nas zasypują i niektórzy leżą i nie mogą wstać, inni walczą i się denerwują, jeszcze inni udają, że nic się w ogóle nie stało, od czasu do czasu potykając się o jakąś hulajnogę. Zostawmy to w cholerę. Najpierw zdajmy sobie z czegoś sprawę. Jesteśmy cudowni z natury i mamy dostęp do wszystkiego czego potrzebujemy. Nic nas nie ogranicza, możemy robić, co tylko chcemy. To jest właśnie piąty wymiar. Tylko czy wiemy czego tak naprawdę chcemy tutaj?